O psach z bursztynu

O psach z bursztynu

Znalazłem się gdzieś, gdzie nigdy nie byłem.

Była to czerwona głębia, tak jakby szeroka grota zwężająca się w głąb. Na ścianach były duże wypustki i brunatne kamienie. W oddali można było usłyszeć szum wodospadu uderzającego o skały. Korytarz rozjaśniały dziwne zmutowane świetliki z głowami większymi od nich samych z cienkimi długimi skrzydełkami. Szedłem za nimi tym korytarzem mijając co jakiś czas pułki skalne, na których chyba ktoś się krył, bo widziałem takie jakby oczy w kolorze bursztynu z czerwonym diamentem w środku. To było trochę dziwne, bo co tam miało niby być. Szedłem cały czas patrząc się w tamtą stronę. W końcu postanowiłem tam wejść pozostawiając swe drogowskazy. Gdy znalazłem się już u góry odkryłem, że te oczy należą do psa. Był mały, czarny

Była to czerwona głębia, tak jakby szeroka grota zwężająca się w głąb. Na ścianach były duże wypustki i brunatne kamienie. W oddali można było usłyszeć szum wodospadu uderzającego o skały. Korytarz rozjaśniały dziwne zmutowane świetliki z głowami większymi od nich samych z cienkimi długimi skrzydełkami. Szedłem za nimi tym korytarzem mijając co jakiś czas pułki skalne, na których chyba ktoś się krył, bo widziałem takie jakby oczy w kolorze bursztynu z czerwonym diamentem w środku. To było trochę dziwne, bo co tam miało niby być. Szedłem cały czas patrząc się w tamtą stronę. W końcu postanowiłem tam wejść pozostawiając swe drogowskazy. Gdy znalazłem się już u góry odkryłem, że te oczy należą do psa. Był mały, czarny i o dziwo mówił jak się okazało.

Mexi i jego rodzina

– Kim jesteś? – zapytałem.
– Mexi. Boje się. Moją mamę porwano, braci też. I ciebie również mogą chcieć.
– Kto? Czyżby Zła Armia?
– Tak skąd ich znasz?
– Właśnie im uciekłem. Mnie i innych też prześladują na naszej planecie, a ja szukam sprzymierzeńców do walki z nimi.
– Czyli mi pomożesz?
– Chodź ze mną i powiedz, dokąd oni poszli.
– Tam daleko.

I zeskoczył na dół, a ja z nim. Poszliśmy tam daleko, aż dotarliśmy do wodospadu. Jak się okazało był to portal utworzony przez ZA. Zapewne tamtędy zabrali mamę Mexi’ ego i resztę rodzinki. Postanowiliśmy przez niego przejść. W tym czasie dowiedziałem się czegoś o nim samym więcej.

O Ugadzie

Znalazłem się na Ugadzie, planecie z miodu i bursztynu, gdzie mieszkały psy o inteligencji równej ziemianom. Mieli tam własną cywilizację, która utrzymywała się z produkcji miodu z bursztynu wykopywanego przez nich ze skał, który pod wpływem wysokiej temperatury i ciśnienia zamieniał się w ciecz. Mieszkali w specjalnie wydrążonych głębokich norach z wąskimi stróżkami doprowadzającymi do nich miód.

Życie nie odbywało się jednak na planecie, ale wewnątrz niej. Mieli wysokie ciśnienie jak w głębi ziemskiego oceanu. Wyglądało to tak jakby mieszkali w rozrzedzonej wodzie koloru miedzianego z małą zawartością tlenu. Mama Mexi’ ego nazywała się Silli a tata Abi. Miał pięciu braci Sage, Alego, Naja, Bere i Ega.

Rodzeństwo Mexi'ego. Kolejno siedzą Saga, Ali, Naja, Bere i Ege. Szczenięta Aso są z bursztynowymi oczami z bursztynowymi oczami i siedzą w czerwonej grocie Ugady. W tle widać zastygły bursztyn blokujący wejście do kopalni.stoi w czerwonej grocie Ugady. W tle widać zastygły bursztyn blokujący wejście do kopalni.
Rodzeństwo Mexi’ego

Każdy z nich w innym odcieniu czarnego tak, że stojąc obok siebie tworzyli mroczną tęczę. Mieli też magiczne moce posiadane dzięki piciu miodu bursztynowego. Pewnie dlatego ich porwano by zrobić z nich super szpiegów. Al potrafił latać i roztapiać swym wzrokiem obiekty większe od siebie. Jedyną obroną była właśnie czerń, dlatego wszyscy mieszkańcy tej planety mieli ciemne ubarwienie. Saga szczekał głośniej od syreny straży pożarnej, Nej znikał, kiedy chciał i miał żelazną głowę, Bera natomiast potrafił przenikać swym wzrokiem przedmioty, a Eg gdy był zły rósł do wielkości góry lodowej i stawał się zimny.

Mastyczny ogród >>

<< Podróż do domu

Mexi
Mexi
https://www.uxologic.pl