Mastoza się szerzy

W życiu każdego rodzica trafia się dzień, w którym nie wiemy co robić. Tamtej nocy to spotkało mnie, gdy zobaczyłem jak mój syn nagle zaczął się jarzyć i głośno wyć. W tym wyciu było słychać przeraźliwe cierpienie, a ja w obawie że zrobi sobie krzywdę musiałem działać.
Ponieważ była pandemia Onireni nikt nie wiedział jak zapanować nad tym chaosem. Wiedząc że nie ma ratunku musiałem wezwać dyżurnych. Zaśpiewałem pieśń przywołania i pojawili się kapłani ubrani w charakterystyczne białe szaty przepasane jaskrawo mieniącymi się niebieskimi szalami.
Jares płąnął coraz bardziej, a oni podali mu esencję chłodzącą i zabrali nieprzytomnego. Ból rozrywał mi serce, gdyż wiedziałem że go straciłem. Kolejne dziecko padło ofiarą pandemii kontroli umysłów. Musiałem szybko opuścić dom zostawiając spanikowaną żonę i brata. W tej chwili jedyne co się liczyło to Jaris. To były naprawdę trudne czasy, gdyż nikt nie wiedział jak pomóc chorym. Najgorsze było to, że potencjalnie można było uniknąć katastrofy, gdyby nie grzebanie w Onirusie. Była to substancja pełniąca rolę umysłu w głowach mieszkańców.
Onirus
Zmieniała swoje stężenie w zależności od doświadczanych emocji, co bardzo intrygowało wielu psychiatrów, w tym też mnie. Z początku próbowano leczyć traumy poprzez mechaniczną kontrolę stężenia płynu w głowie. Lecz pacjenci zapadali w głęboką śpiączkę i doświadczali bardzo bliskiego kontaktu z Mastem. Wokół codziennych psychoz narosło mnóstwo mitów. Większość Orian postrzegała doświadczenia zaburzeń świadomości i postrzegania upływu czasu jako efekt opętania przez demona. W gruncie rzeczy nikt nie wiedział co wywoływało te doświadczenia związane z nagłą zmianą szczegółów w otoczeniu. Moje środowisko przyjęło to za objaw traum po katastrofach.
Mastoza
Medycyna wprowadziła klasyfikację choroby mastoza jako próbę wyjaśnienia zjawiska doświadczania dylatacji czasu w umysłach chorych. Jej nazwa wzięła się od tego, że Mast był terminem określającym upływ czasu i zmian społecznych. W gruncie rzeczy większa część całego chaosu wynikała z nieudolnych prób rozwiązania problemu związanego z kataklizmami biologicznymi, które sprawiały, że cała cywilizacja musiała zaczynać od nowa. Aby zapobiegać tym stanom nasi inżynierzy Moskitu skonstruowali machinę mającą tworzyć pole ochronne wokół planety. Przez kilka wieków wszystko działało według planu, lecz po jakimś czasie doszło do buntu wśród górników pracujących na Ugadzie. Wydobywali bursztyn o niezwykłej pojemności energetycznej wystarczającej na ok 10 lat ciągłej pracy urządzeń. Ale praca w kopalni była bardzo niebezpieczna i wyczerpująca a nadzorcy często znęcali się nad Aso pracujących do wycieńczenia.
W pewnym momencie Aso zaczęły używać swoich zdolności do więzienia nadzorców i uciekali w popłochu. W celu ich łapania powstała organizacja zwana Złą Armią, która bestialsko rozprawiała się z buntownikami. Przeważnie do armii trafiali przestępcy i psychopaci. Nawet nie będę opisywał praktyk bo to jest zbyt drastyczne, aby o tym wspominać.
W każdym razie machina przez kilka wieków chroniła nas przed spaleniem żywcem lub nagłym zamarznięciem. W pewnym momencie zabrakła bursztynu a moc zaczęła stopniowa zanikać. Pole ochronne chaotycznie migotało, a sama maszyna zaczęła zaburzać poczucie przestrzeni.
Chcąc uniknąć kolejnej katastrofy postanowiliśmy wprowadzić modyfikacje i używać maszyny do resetów świata. Maszyna znajdywała się w centralnej sali biblioteki narodowej, dzięki czemu to miejsce nie podlegało resetom. Zgromadzono w niej całą wiedzę techniczną i kulturę świata Ux, co miało pomagać w naprawianiu skutków katastrof.
