Mastyczny ogród

Mastyczny ogród

W tym czasie myśmy już byli u schyłku czasoprzestrzeni. Przed nami żarzyło się białe światło, a na końcu było widać niewyraźne zarysy przedmiotów. W końcu wylądowaliśmy w drugim wymiarze. Niestety portal się za nami zamknął. Byliśmy w jakimś dziwnym pokoju, który otwarły nam duże ćmy. Było ich sporo i połyskiwały na jasno niebiesko. Patrząc się na ich brzuchy widziało się kruche szkieleciki małych ludzi. Kłębiły się tworząc kotary, które, gdy się rozchyliły ukazały nam pokój pełen osób. One zeszły się do siebie tworząc jedną, stojącą przy kryształowej kuli w ciemnym pokoju z wielkim oknem zasłoniętym w półczerwonymi firankami. Było w niej widać rozpościerający się ogród, a w oddali rosły chyba jakieś drzewa.

Mastyczny ogród jest pełen dziwnych zagrożeń.
Młodego Roniego i Mexi'ego oplatają ręce bluszczu i złowieeszczo śmiejące się słoneczniki. Są przerażeni wewnątrz diabelnej machiny zbudowanej z kostek rubika

W Mastycznym labiryncie      

Pomieszczenie przypominało ogród bluszczowy, a rosły w nim kolczaste róże i ogromne słoneczniki, które zdawały się nas obserwować. Bluszcz też się uśmiechał złowieszczo i pną coraz wyżej ku czegoś, co chyba robiło za słońce, a ja niechcący nadepnąłem na jedno z pnączy i poleciałem do góry. Ujrzałem wystraszoną twarz jasnego brylantu, który zaczął krzyczeć.

– Pomocy to już koniec spokoju u nas. Wszyscy oszaleli, a tak tu było pięknie. Co się z wami stało?

– A gdzie ja jestem? Co się dzieje?

– Jesteście w Umiami. Źle wybraliście, że tu trafiliście.

– My tu przez przypadek. Opowiedz jak tu było.

Rozpacz za utraconym rajem

Kiedyś to był rajski ogród pełen najrozmaitszych wygód. Gałęzie drzew układały się w ławki, na których siedziały niebieskie dusze. Niestety zostały zniewolone i zniszczyły ten piękny świat. Na straży tego, co tu zostało stoją złowieszcze bluszcze, a ich kłącza tworzą więzienie dla przybyszy. Spotkacie też tu ogromne słoneczniki słynące ze swojej ogromnej wiedzy i sprytu. Stanowią tu wyrocznię i strzegą tajemnic. Przede wszystkim kiedyś był tu spokój i latały niebieskie ptaki z długimi ogonami, a ich pióra się na końcu rozdwajały. Śpiewały cudnie o szczęściu i przylatywały do mnie pokazując swój taniec wśród konar drzew mieniących się moim blaskiem. Tam w oddali zobaczycie ukryte zgliszcza tunelu, gdzie żyła miłość całego świata. Teraz to już zniszczone. Całe dnie spędzaliśmy wszyscy razem. Było tu dobrze, a teraz to wszystko za chwilę popadnie w niepamięć. Pomóżcie!

– Tylko jak?

– Postarajcie się zejść na dół i przeciąć ten bluszcz. Ich korzenie są pośrodku tamtego labiryntu. Musicie pójść w prawo.

      I poszliśmy. Przed nami rozpościerał się labirynt ścieżek ułożonych jak ściany kostki rubika. Każda była też w kolorach tak jak ściany od niej. Jednak ta kostka nie była ułożona i trzeba było ją jakoś złożyć, by dostać się do środka. Gdy weszliśmy do niego zaczęliśmy się obracać oboje w przeciwną stronę. I niby jak miało to nam pomóc – myślałem, a słoneczniki zaczęły się śmiać, a ich liście zaczęły rosnąć. Zmierzały w naszą stronę zamieniając się w ręce, które chwyciły mnie i Mexi’ ego. Bałem się, ale one tylko nami sterowały, bo jak stwierdziły byliśmy żałośni i chciały nam pomóc. Jak się później okazało one były pod panowaniem Masta, złego ducha, który przewodniczył ZA. Najwyraźniej pragnąłby każdy kto się tu znalazł dotarł do portalu przenoszącego do niego. Słoneczniki zaniosły nas do środka kostki i spuściły na dół.

Podróż pociągiem życia >>

<< Odwiedziny na Ugadzie

Mexi
Mexi
https://www.uxologic.pl