Zapraszam do wierszoteki. Znajdziecie tu krótkie historie pisane wierszem.
Wierzę, że poezja daje otuchę w zagmatwanym życiu.
Kącik sprzyja zadumie i pozwala odetchnąć od codzienności.
Czasem lektura niecodziennych tekstów pomaga rozwiązać problemy.
Wierszoteka jest biblioteką mojej twórczości. To krótkie teksty o przemyśleniach i emocjach.
Bywa, że myślę tylko prozą. Wtedy siadam i piszę.
Mam nadzieję, że te teksty się spodobają.

Marzenie

Siadasz tam, gdzie kiedyś za dawnych lat.
Patrzysz w obłoki twych marzeń co rozwiał czas.
Tam gdzieś jest twe miejsce, co obdarzy cię szczęściem, gdzie chmury złych dni odpędzi wiary wiatr.
Kolorowe ptaki latają, a ty wśród nich. Już dziś nie będziesz sama.

Siadasz tam, gdzie kiedyś za dawnych lat.
Patrzysz w obłoki twych marzeń, co rozwiał czas.
Lecz wkrótce odnajdziesz twe szczęście i miłość upragnioną.
On już rękę do ciebie wyciąga jak kiedyś, lecz to nie jego oczy patrzą na ciebie.
On to nicość, co pochłania twe serce pogrążone rozpaczą.
Twe oczy już nigdy go nie zobaczą.

A ty znów siadasz tam, gdzie kiedyś za dawnych lat.
Patrzysz w obłoki twych marzeń, co rozwiał czas.
Tam gdzieś jest twe miejsce, co obdarzy cię szczęściem, gdzie chmury złych dni odpędzi wiary wiatr.
Pożegnania ze złym życiem nastał czas.
Już twe łzy radości rozpromieniają twarz.
Na prawdziwą miłość nigdy nie jest za późno, choć bywa z tym różno,
a ty znów siadasz tam, gdzie kiedyś za dawnych lat.
Patrzysz w obłoki twych marzeń, co rozwiał czas.
Tęsknisz za tą jabłonią i zapachem dawnych lat.
Czułego serca znów ci brak. A ono czeka tam, gdzie nikt nie szuka.
Do drzwi twych ktoś wciąż puka, lecz ty już nie otwierasz dla nikogo bram, bo ty masz swój świat.
A ty znów siadasz tam, gdzie kiedyś za dawnych lat.
Patrzysz w obłoki twych marzeń, co rozwiał czas.

Oda do taty

Liście srebrne lecą nieubłaganie co dnia,
Szwy radości i tęsknoty zdobią ciało twe, lecz Ty wierz wciąż w szczęśliwe życie noce i dnie.
Nigdy nie poddaj się.
Kiedyś wszystko odmieni na dobre się.
Promyk nadziei rozgrzewa nasze serce, ku lepszej przyszłości,
brniemy rozwiewając zamęty przeszłości.
Co dnia pokazujesz mi, że da się przełknąć życia ości i dajesz mi moc radości.
Wiedz, że bardzo kocham Cię tato,
Żyj długo i bogato.

Oda do Polaka

Depresja to obsesja.
Machinacje, pertraktacje.
Całe życie nie do rymu nie do taktu.
Nic nie ma sensu. Znów ogórki zniknęły z kredensu.
Schabowe się smażą i ogonki na słońcu prażą.
Ludzie wszystkie twe sekrety obnażą.
Nie do rymu nie do taktu,
Wsadź se palce do kontaktu.
Prąd mocno kopie a pijak piwo pod murem żłopie.
Siedzę znów na klopie i myślę o urlopie.
Starego liczykrupę policja pałuje niech się bóg nad nimi zlituje.
Banda kanalii im wciąż kibicuje.
A mi się od tego w głowie kołuje.
Serce kuje, gdy oczy patrzą jak się nasi wkrótce zatracą.
Kaczki wciąż w stawie kwaczą, czy narodowi tę hańbę wybaczą.

Wydmy moje serce

Wydmy – moje serce
Moje serce goreje, gdyż już was nie ma,
Bo wy w piasku pogrzebane,
jak powstańcy w mogile.
Wszystko zniszczone !,
Ludzie nie potrafią was docenić.
Tego piękna bezkresnych plaż,
Na których żyjecie,
Ogrzewanych promiennym słońcem,
Bo wy najpiękniejsze w świecie.
Plaża moje miejsce – mój świat.
Mój świat zniknął,
W bezkresnej otchłani marzeń,
Tych samych, co towarzyszą mi
Od dzieciństwa.
Są bliskie memu sercu od zawsze,
A teraz ich nie ma, lecz ja
Nigdy o was nie zapomnę!
Jeszcze wrócę! Znów się zobaczymy,
Ale na razie zostańcie ze mną
W mym sercu,
Wydmy – moje serce,
Bez was nie żyję,
Już nic nie jest tak ważna jak to miejsce,
Mój kawałek ojczyzny.

Starość

W świecie pełnym ludzi jesteś sam.
Uchylasz okno a tam dwoje ludzi siedzi na ławce.
Lecz ciebie nie widzą. Nie ma cię w ich sercach i duszy.
Patrzysz na ten talerz, i myślisz moje życie się jak ten chleb kruszy.
Snujesz się jak duch, ostatnim tchnieniem spoglądasz jeszcze raz.
Tam stoi jedynie twardy głaz.
Pogrążony w świecie pełnym ludzi siedzisz sam.
Myślisz o przeszłości co jawi się w obłokach chmur,
spoglądasz na uśmiech twarzy utraconej już miłości.
Poplątane odmęty wspomnień tlą się w umyśle.
Powoli gasną jak ognisko pozostawione na wietrze.
Niegdyś intensywne i świeże, teraz czas je ci zwieje jednym tchem
Życie mija a ty hen do dalekiej nicości mkniesz.
Bo cóż więcej pozostało, jak zwykłe noce i dnie.
Już cię nic nie trzyma, twój umysł się rzeczywistości nie ima.
Kołysze się jeszcze w sercu niemrawo melodia tamtych dni.
Twoje wspomnienie jeszcze się tli.

Łzy

Łap co na kapało Gorzkie wino się przelało.
Jeden raz, drugi raz. Łap kap kap.
Tańcz jak ci grają raz dwa trzy.
Raz na nogę, raz na podłogę. Kap kap kap.
Noc długa i ciemna wszystkie łzy twe pochłonie.
A ty wiś. Tik tak. Raz dwa trzy.
Chwila mija, krwawa łza. Kap kap kap.
Ciemna noc troski zwija. Wybiła już biała godzina.
Zginął mrok. Tanecznym krokiem w bok.
Raz dwa trzy. Kapią pomału smutku łzy.
Nie bądź zły. Noc minęła raz dwa trzy.

Za cenę snów

„Choć droga pali się ogniem, nie zatrzymam się dziś.
Jeśli prawda lub złoto mnie wzywa, pójdę, choćbym miała upaść.”

„Za cenę snów, za cenę serca,
dotknę granic, których nie zna nikt.
Choć każdy krok kosztuje mnie więcej,
nie spocznę, póki nie dosięgnę gwiazd.”

„Moje dłonie nie znają spoczynku,
me oczy nie znają snu.
Choć skarb zamienia mnie w więźnia,
to pragnienie prowadzi mnie wciąż.”

„Za cenę snów, za cenę serca,
oddam świat, by poznać choć cień.
Choć los ze mnie drwi i splata w kajdany,
nie cofnę się, idę dalej.

Wiersze innych autorów:


Wiersze Klamerki >>

Poezja dla duszy >>

Powrót do centrum uxorium >>