Dlaczego psy na Ugadzie szczekają w próżnię?

Mój przyjaciel odszedł z tego świata jakieś osiem lat temu. Pozostało po nim zdjęcie oprawione w drewnianą ramkę wiszące naprzeciwko łóżka. Mexi był dumnym dalmatyńczykiem, który zawsze chodził z głową wysoko podniesioną. Zawsze kroczył majestatycznie pokazując światu swoją wyższość, i w takiej pozie został uchwycony w wieku około 15 lat. Cały czas ma się wrażenie, że żyje zamknięty w obrazie, więc gdy pewnej nocy obudziłem się słysząc delikatne ciche skomlenie miałem wrażenie, iż z obrazu wyciąga swoją łapę wprost w moją stronę. Chcąc upewnić się czy to nie majaki senne podszedłem do obrazu, jednak w momencie próby chwycenia łapy, świat się nagle zmienił. On mnie wciągnął do wewnątrz. W tamtym świecie był jeszcze bardziej dumny i majestatyczny sprawiąjąc wrażenie władcy. Mimo wszystko patrząc na jego poważną twarz widziałem i czułem skrywany głęboki niepokój. Mexi jednak ponaglał mnie, abym jak najszybciej za nim poszedł. Wspominał, że Królowa Serwerowa oczekuje wybawcy inżyniera.
Kompletnie nie rozumiałem o co może chodzić. Idąc tunelem z betonu i marmuru, nie mogłem wyjść z fascynacji nad dziwnymi halucynacjami? Ściany wyglądały jakby z pęknięć pomiędzy betonowymi płytami wyłaniały się kwiaty i drzewa. Co chwilę migotały mi tulipany i stokrotki mieniąc się intensywnymi, niemal nierealistycznymi kolorami. Nagle znikały, sprawiając wrażenie jakby wzrok się mącił od drobnej kolorowej kostki wystającej ze szczelin. Do tego strasznie przytłaczał mnie charakterystyczny dławiący zapach. W powietrzu było czuć kwasową nutę typową dla zużytych akumulatorów i spalonych kabli. Szliśmy tak spory kawał drogi głównie w milczeniu. A ja przyglądałem się wpatrzonym z żałością szczeniakom. Całe pokolenia ze smutkiem w oczach patrzyły się to na ścianę to na mnie, a ja czułem że muszę je uratować.
Okazało się, że sam zamieniłem się w jednego z dalmatyńczyków, z tym że byłem niewiele większy od szczeniaków. Za to doskonale nagle zacząłem rozumieć o czym skomli całe miasto. Wszyscy sprawiali wrażenie przejętych faktem rozpadu ich świata.
Zapomniana technologia

Oni chyba żyli w wymarłym mieście pełnym zapomnianej przez ludzi technologi. Albo to technologia zapomniała już o nas. Czułem się skonfundowany widząc liczne drzewa jałoni i wiśni, które pachniały intensywnie, jak jogobella lub żel pod prysznic. W żadnym razie nie mogłem dosięgnąć tych owoców, choć były na wysokości moich łap. Przestrzeń była zimna i twarda, dosłownie jak beton. Zastanawiałem się czy mieszkańcy tego świata zdają sobie sprawę z kłamstwa iluzji, ktorą ktoś skrzętnie zaprojektował. Miałem pewne podejrzenia iż za całą sytuacją w mieście stoi żeczona Królowa Serwerowa.
Gdy dotarliśmy do jej siedziby, ujrzałem sporych rozmiarów komputer z lekko skorodowanymi kablami prowadzącymi do mniejszych komputerków. Odór kwasu z akumulatora w siedzibie jej królewskiem mości był niedozniesienia, ale Mexi zdawał się być przyzwyczajony do tego drażniącego smrodu.
W tem nagle usłyszałem okropny pisk i trzaski, z których dało się wyczytać wołanie o pomoc w kodzie binarnym.
– Drogi lordzie Mexilionie. Widzę że sprowadziłeś humanoida, tak jak prosiłam.
– O pani, ten o to humanoid był kiedyś moim opiekunem i oddanym towarzyszem podróży. Już raz uratował świat, gdy Zła Armia próbowała zawładnąć naszymi umysłami. Niezmiernie jestem wdzięczny jak rozwinęła się od tamtej pory Ugada. Jej nowoczesna struktura zaspokoiła wszystkie nasze potrzeby przez pokolenia.
– Tylko czy twój przyjaciel jest na tyle zaawansowany aby nam pomóc?
– Zapewniam Cię o Pani, że masz przed sobą neuroinżyniera światowej klasy. Roni już wiele razy montował całe układy podtrzymujące światy.
– Ale czy tym razem też podoła?
Stałem tak w osłupieniu słuchając ich rozmowy. Wychodziło na to, że Mexilion był nowym wcieleniem mojego przyjaciela? Chyba, jego dalekim potomkiem. Przecież w tym czasie to już na pewno z 16 pokoleń się urodziło. Wyglądało na to, że cała szczenięca wiara w ratunek skupiła się na mnie. Zawsze postrzegałem Ux, a potem Oriona za szczyt rozwoju technologicznego, jednakże teraz stałem przed super inteligentnym komputerem zawiadującym całą planetą. Na Ziemi aktualnie nasze humanoidy mają rozum kilkuletniego dziecka, chyba o nich wspominała królowa.
Tuż po wojnie

Lata temu na Ugadzie pojawiły się bioboty wykorzystywane jako zdobycze powojenne do zarządzania miastem. Ze względu na ograniczenia motoryki Aso były w pełni zależne od humanoidów, które budowały im tunele, biurowce i cały system transportowy. Od czasu, gdy zakończyła się Wielka Wojna Rodzina Mexi’ego mogła w końcu zrezygnować z pracy i życia w kopalni bursztynu. Kolejne pokolenia wykorzystywały związki uranu i bursztynowego miodu do produkcji koloidów, z których potem budowano zasilanie maszyn.
Niestety, jak już miałem okazję zauważyć, cała architektura technologiczna odebrała mieszkańcom prawo do natury. Humanoidy znały tylko jedną wizję świata. Tego z marmuru i betonu, więc całe pokolenia skupiały się na budowaniu monolitycznych struktur betonowych, kanałów oraz infrastruktury informatycznej. Wiedząc o potrzebach psychologicznych ziemskich psów postanowiły zamontować w całym mieście ekrany wyświetlające animację roślin, drzew. A syntetycznie pozyskane zapachy miały lepiej symulować rzeczywistość. Aso były karmione tą samą papką mineralną co ziemskie gatunki, i się im wiodło.
Nowa rasa Dalmaso
Jednym z ciekawszych aspektów wielopokoleniowych zmian było rozjaśnienie się sierści Aso, a nawet ich całkowite spiesowienie. Zachowywały się praktycznie jak nasze udomowione pupile zatracając gdzieś swój naturalny spryt. Nowa rasa Dalmaso była uzależniona od obeności biobotów, technologii i aromatycznej papki mineralnej. Dalmaso reagowały na otoczenie w podobny sposób, merdajac ogonem jako wyraz zaufania i radości, szczekaniem i piskami by zwrócić na siebie uwagę. Z czasem tutejsze Ai nauczyło się reagować na szczekane polecenia dostosowując projekcje bezpośrednio do oczekiwań podopiecznych. W ten spsób powstały liczne bilbordy i ekrany prezentujace drzewa, ptaki, owoce. Niestety jak się okazało po upływie w sumie 200 lat płynny Onirus zasilający Królową Serwerową stopniowo zaczął ją zatruwać od środka niszcząc cały system podtrzymujący iluzję Utopijnego świata.
Gdzieś w głębi mnie czułem głęboki smutek i silną potrzebę pomocy przyjaciołom. Jednak nie wiedziałem jak sobie poradzą jeśli w końcu poznają prawdziwy świat. Zastanawiałem się krążąc dookoła serweru nad przeniesieniem Dalmaso bezpośrednio przez obraz wprost do mnie.
Tylko jak przekonać szczenięta do pójścia za mną, skoro cały ich świat był oparty na symulacjach i sieci Asobook?
Wydawało się że potrzebujemy tutejszego influencera, który pociągnie za sobą tłumy. Tylko kto jest tutejszym guru publiczności? Mexilion chyba dostrzegł moje pogrążone w zamyśleniu spojrzenie bo szczeknął coś o tym, że ja jestem teraz ich przybyszem zza ekranu. Wszyscy mieszkańcy pokładali we mnie nadzieję i skupiali całą uwagę na moich poczynaniach.
Archiwum Sektora Bursztynowego kończy się tutaj. Jak sądzicie, co inżynier zobaczył po przekroczeniu linii obrazu? Czy to, co szczekało w próżnię, wciąż miało bicie serca?
