Sekrety Roniego Aliena – Wizja Janki przy biurku

Wieczorna nauka
Wieczór zapadł cicho, dlatego usiadłam przy biurku i otworzyłam podręcznik do historii. Za oknem słychać było świerszcze, a ciemność lasu wciskała się przez szybę. Lampa na biurku dawała żółtawe światło, które rozlewało się na kartki i sprawiało, że litery zdawały się drgać.
Miałam uczyć się o rewolucjach przemysłowych i epoce wiktoriańskiej, jednak każda linijka stawała się cięższa. Słowa zaczynały rozmazywać się przede mną, a potem nagle układały się inaczej. Przez to, że byłam zmęczona, książka szybko zmieniła się w coś zupełnie obcego.
Początek wizji
Tekst o królach i fabrykach znikał, a na jego miejscu pojawiały się zapiski psychiatry. Zamrugałam, ponieważ byłam pewna, że to tylko zmęczenie. Jednak w tej samej chwili poczułam, że nie siedzę już w swoim pokoju. Właśnie wtedy stałam się kimś innym. Była to moja pierwsza dłuższa wizja podczas codziennych prac przy biurku.
Obraz psychiatry
Patrzyłem na własne dłonie, które były męskie, spracowane i umazane atramentem. Leżał przede mną brudny notes, a wokół unosił się zapach dymu oraz środków dezynfekcyjnych. Muchy krążyły nad lampą i obijały się o szkło, dlatego dźwięk przypominał instrument w rozstroju.
Wiedziałem, że mam czterdzieści lat i prowadzę klinikę psychiatryczną. Jednak równocześnie czułem, że to miejsce nie było tylko kliniką. Było moją bazą. Tu powstawał plan obalenia rządu i właśnie dlatego czułem coraz większe napięcie.
Słowa buntu
– Muchy będą naszą armią – powiedziałem sam do siebie, zapisując zdanie w notesie. – Ludzie będą się śmiać, ale to one przyniosą im koniec.
Słowa wypływały ze mnie, ponieważ były częścią większej prawdy. Każda mucha stawała się moim sprzymierzeńcem, a każdy pacjent tylko pionkiem w grze. Mimo to wiedziałem, że cena będzie wysoka.
Powrót do rzeczywistości
Nagle wszystko zaczęło się chwiać i obraz rozpłynął się jak atrament w wodzie. Litery w notesie zamieniły się w kleksy, brzęczenie much ucichło, a światło lampy zgasło jak zdmuchnięta świeca.
Ocknęłam się gwałtownie, ponieważ poczułam szarpnięcie całym ciałem. Znowu siedziałam przy swoim biurku, a podręcznik leżał otwarty na rozdziale o epoce wiktoriańskiej. W pokoju panowała cisza, tylko zegar tykał nieubłaganie. Pokazywał północ, dlatego wiedziałam, że zasiedziałam się zbyt długo.
Serce waliło mi jak po długim biegu, jednak ręce wciąż drżały, jakby dotykały tamtego notesu. Wiedziałam, że coś zobaczyłam, chociaż nie rozumiałam co. To nie był zwykły sen, lecz wizja, która przeniosła mnie w inne życie.
I znów zostałam sama z pytaniem: dlaczego ja to widzę?
