Z pamiętnika fabrykanta – W klinice Nuri

Życie bywa przewrotne, nieprawdaż? W pewnym momencie spotykasz tę jedyną osobę, z którą chcesz spędzić resztę swych chwil. I nagle oboje pragniecie aby coś po was zostało. Pragniecie zapisać się na łamach historii, a nawet tworzyć ją na długo po tym jak was zabraknie. W klinice Nuri wyhodujesz swoje perfekcyjne potomstwo. Pomożemy ci dobrać odpowiedni zbiór genów, aby wasze maleństwo posiadało to co w was najlepsze.
Tak im mówiliśmy.
Rodzice wierzyli, że uczestniczą w czymś wielkim, w czymś co odmieni przyszłość. Nie wiedzieli, że ich materiał trafia do sal, w których cisza jest gęsta jak krew. Że to nie przypadek decyduje o duszy ich dziecka, lecz nasze dłonie. Selekcja dotyczyła tylko psychiki. Ciała były doskonałe same w sobie, ale umysły wciąż wymykały się spod kontroli. Uczyliśmy się je porządkować. Usuwać geny zbyt impulsywne, wzmacniać te, które dawały spokój. Czasem patrzyłem na próbki i myślałem, że to nie są liczby, tylko fragmenty ludzkich historii. Każda z nich mogła śmiać się, płakać, marzyć. A ja wybierałem, które emocje przetrwają. Wieczorami wracałem do domu i milczałem. Znałem twarze tych, których nigdy nie było.
Niektóre pamiętam do dziś, choć nigdy się nie narodziły.
Pamiętna noc
Pewnej nocy coś poszło nie tak.
Nagle włączył się alarm w komputerze analizatora i potem niby nic. Niby, bo jeszcze nikt nie widział, że to będzie początek wadliwych egzemplarzy z mocami psychicznymi wymykającymi się kontroli i ramom rozumowania. Tej nocy narodził się Jaris, długo wyczekiwany syn Roniego. Jedno nie dawało nam spokoju. Fakt, że wokół jego ciała była pomarańczowa migająca poświata.
Nie potrafiliśmy tego wyjaśnić. Parametry były w normie, a mimo to system oznaczył go jako odchylenie klasy trzeciej. Kiedy próbowaliśmy przeanalizować próbkę, dane same się usuwały.
Jakby ktoś je wymazywał w chwili zapisu. Jaris był spokojny, oddychał równomiernie, lecz czujniki wariowały w jego obecności. Zmieniał pole wokół siebie, jakby nieświadomie porządkował rzeczywistość.
Niektórzy mówili, że to efekt nowego zestawu neuroselekcji. Inni szeptali, że to przejaw błędu, który nigdy nie powinien się wydarzyć. A może to świat w końcu odpowiedział na naszą arogancję.
