Starszy Orian pochyla się nad młodym człowiekiem leżącym w półmroku. Ich twarze oświetla chłodne, drgające światło w kolorze luma – srebrzysto-błękitne, jak rozcieńczona krew zmieszana z mgłą. Starszy kapłan Ariosa, ubrany w ciemną szatę z miękkiego materiału, delikatnie dotyka czoła młodzieńca. Z jego dłoni wypływa smuga światła przypominająca oddech lub szept. Energia spływa po skórze i wnika w pierś chorego, gdzie rozjaśnia się pulsująca linia – to luma, oriański odpowiednik krwi, która zaczyna znowu krążyć. W tle rozciąga się granatowe niebo pełne gwiazd. Cienie przypominają fale, jakby cały świat drżał od cichej modlitwy. W tej ciszy brzmi niewypowiedziane zaklęcie: Anes Haim – bądź zdrów.

Gdzieś daleko w kosmosie głośne Anes Haim się niesie. Oni re, one da, Arios feni ne de re. Światło drży na granicy ciszy. Niektórzy mówią, że to echo dawnych głosów, które próbują wrócić. Inni wierzą, że to wspomnienia tych, którzy nigdy nie zasnęli. Kiedy pieśń dotyka powierzchni planet, wszystko staje się lżejsze. Czas milknie. Tylko jedno słońce, Solaris, pamięta, co było wcześniej. Orianie mówią, że Arios śpiewa przez tych, którzy potrafią jeszcze czuć. Że dźwięk nie jest dźwiękiem, lecz wspomnieniem w formie światła. Że każda nuta jest imieniem. A gdy wypowiesz Anes Haim do końca, wszystko zaczyna się od nowa.

.

Uxologic

Użyj i Enter, albo kliknij opcję.